Po dość sporym
czasie pojawiam się tutaj znowu, chociaż papierowy pamiętnik wcale jeszcze mi
się nie skończył. Wpadłam na pomysł, żeby jednak nie czekać do momentu
skończenia z taką formą zapisu moich przeżyć, a równocześnie pisać
elektronicznie. Ostatnio w głowie pojawiają mi się nowe pomysły na spisywanie
różnych nurtujących mnie rzeczy. Chciałam założyć dziennik snów, dziennik mojej
"choroby" i wszystkich problemów których mi przysparza, dziennik
poetycki, który swoją drogą znalazł swoje zastosowanie i znajduje się w
notatniku w laptopie. Tym razem jednak wpadłam na coś, można powiedzieć -
większego, a przechodząc w końcu do sedna mam zamiar zrobić z tego mojego
przyszłego internetowego pamiętnika coś w rodzaju dziennika psychologicznego.
Będę w nim pisać o moim samopoczuciu i
spostrzeżeniach odnośnie tego co się ze mną dzieje w ostatnich latach, o
terapii, którą zaczynam bodajże w tę środę, ale połączę to z czymś świeżym.
Ostatnio, a w sumie może ze 2/3 miesiące temu, ktoś jasno zademonstrował, że
się tnie. Pisząc jasno, mam na myśli relacje na snapchacie. Od tego czasu sprawa się rozwija, a ja bardzo dokładnie ją analizuję i
obserwuję, zbierając do tego materiały dydaktyczne (pomijając jak kiepsko to
brzmi w tej sytuacji) i rozmawiając z różnymi ludźmi. Nie jest to dla mnie oczywiste dlatego,
że aż nadmiernie się z tym afiszuje. Normalną tendencją w samookaleczaniu
się jest ukrywanie ran, zwłaszcza przed bliskimi osobami, tymi na których nam
zależy. Ja raczej jestem jej bliska, a nawet jeśli nie, to wiem wszystko o tym
kiedy to robi, jak i co jej to w danym momencie daje. Jestem o wszystkim
informowana na bieżąco.. Wysyła wszystko, kiedy ogląda cięte zakrwawione rany
podpisując, że się tym "karmi", kiedy się tnie i kiedy rzekomo
walczy, żeby tego nie zrobić. Zdarza jej się też wspominać o tym przy
przy innych ludziach. Także to
wszystko jest co najmniej dziwne i stąd ta cała moja obserwacja i pomysł na
tego rodzaju dziennik. Oprócz swoich "problemów" będę opisywała także
jej i pewnie nie rzadko też inne spostrzeżenia na tle psychologicznym.
No i to na tyle. Miałam napisać "parę
słów wstępu", ale konieczne było wprowadzenie do sytuacji, żeby
móc wszystko spisywać już na bieżąco.
Komentarze
Prześlij komentarz