Znów trochę zmieniam bieg tego fobio-pamiętnika. Teraz będę publikować tutaj wszystko co mi po prostu siedzi w głowie, o ile znajdę czas i chęci by się tutaj pojawić.
A zmieniam zamysł, bo coś mi przeszkadza. Brakuje mi miejsca, gdzie mogę te swoje smutki, myśli czy cholera wie co, po prostu wylać.
Dzisiaj już nadmiernie mi to huczy i aż nazbyt męczy, żeby trzymać to w sobie,
Więc po prostu coś jest nie tak.
Czuję się niespełniona, jakbym mogła coś zrobić, coś wspaniałego, a nie wiedziała co.
Siedzi we mnie potrzeba pójścia w innym kierunku, pracy nad sobą, zrobienia czegoś twórczego co pozwoli mi się rozwinąć i uczyni ze mnie osobę przedsiębiorczą, dążącą do samorozwoju, zrobienia czegoś nie tylko dla siebie, ale dla ludzi, przekazania tego co we mnie siedzi. Mam w sobie tyle motywacji i chęci do zrobienia właśnie tego "czegoś", że aż mi to przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie wiem co chcę zrobić, że nie mam na siebie pomysłu. Myślałam "pisz te wiersze, może coś z tego potem wyjdzie", ale nie, nie wydaja mi się dość dobre, a nie przychodzi mi już to z taką łatwością. Myślałam "publikuj zdjęcia na instagramie, a w opisach pisz te swoje filozoficzne i niezrozumiałe teksty o treściach, które możesz oznaczyć hashtagiem #sadlife czy #feminism", ale to też nie do końca do mnie przemawia, bo przecież to już jest, nie mam do tego "widowni", nie chcę być ewidentnie gorszą kopią czegoś. "To może książka, taka składająca się z Twoich własnych poglądów na każdy temat, z myśli, z wypowiedzi- może kiedyś zostaniesz filozofką i ktoś to wyda", tyle że to głupota i naiwność. Chcę być sobą, a jednocześnie częścią czegoś co już jest. Tylko w jaki sposób uczynić z tego drogę do własnego rozwoju i robienia czegoś więcej? Chyba właśnie doszłam do tego co mnie boli. Dzięki blogu, stworzenie ze swoich myśli bytu jednak wiele daje.
A zmieniam zamysł, bo coś mi przeszkadza. Brakuje mi miejsca, gdzie mogę te swoje smutki, myśli czy cholera wie co, po prostu wylać.
Dzisiaj już nadmiernie mi to huczy i aż nazbyt męczy, żeby trzymać to w sobie,
Więc po prostu coś jest nie tak.
Czuję się niespełniona, jakbym mogła coś zrobić, coś wspaniałego, a nie wiedziała co.
Siedzi we mnie potrzeba pójścia w innym kierunku, pracy nad sobą, zrobienia czegoś twórczego co pozwoli mi się rozwinąć i uczyni ze mnie osobę przedsiębiorczą, dążącą do samorozwoju, zrobienia czegoś nie tylko dla siebie, ale dla ludzi, przekazania tego co we mnie siedzi. Mam w sobie tyle motywacji i chęci do zrobienia właśnie tego "czegoś", że aż mi to przeszkadza. Przeszkadza mi to, że nie wiem co chcę zrobić, że nie mam na siebie pomysłu. Myślałam "pisz te wiersze, może coś z tego potem wyjdzie", ale nie, nie wydaja mi się dość dobre, a nie przychodzi mi już to z taką łatwością. Myślałam "publikuj zdjęcia na instagramie, a w opisach pisz te swoje filozoficzne i niezrozumiałe teksty o treściach, które możesz oznaczyć hashtagiem #sadlife czy #feminism", ale to też nie do końca do mnie przemawia, bo przecież to już jest, nie mam do tego "widowni", nie chcę być ewidentnie gorszą kopią czegoś. "To może książka, taka składająca się z Twoich własnych poglądów na każdy temat, z myśli, z wypowiedzi- może kiedyś zostaniesz filozofką i ktoś to wyda", tyle że to głupota i naiwność. Chcę być sobą, a jednocześnie częścią czegoś co już jest. Tylko w jaki sposób uczynić z tego drogę do własnego rozwoju i robienia czegoś więcej? Chyba właśnie doszłam do tego co mnie boli. Dzięki blogu, stworzenie ze swoich myśli bytu jednak wiele daje.
Komentarze
Prześlij komentarz